23.06.2013

Kurpie, czyli "polowanie na kraskę"

Wczoraj dzięki uprzejmości ekipy z akcji obrączkowania ptaków nad Wisłą mogłam uczestniczyć w wyprawie na poszukiwanie kraski. Ten niesamowity ptak obecnie jest w Polsce bardzo rzadki i objęty ścisłą ochroną - gniazduje bardzo nielicznie w okolicach suchych, nasłonecznionych pól (np. właśnie na Kurpiach), gdzie łapie chrząszcze, małe myszy czy jaszczurki.
Na nasz zespół składało się 7 osób: Krzysztof Kajzer,  Łukasz Wardecki (nasi kierowcy ;)), pan Stanisław, pani Jolanta, Michał, Janek i ja. Uzbrojeni w sprzęt, ciastka i pozytywne myślenie wyruszyliśmy z Warszawy w okolicach 4 rano.
Wszystkie usłyszane oraz zobaczone przez nas gatunki, zarówno przez okno samochodu, jak i podczas postojów, trafiały na listę.
Kraski nie stronią od ludzi (a w każdym razie nie aż tak, jak niektóre gatunki mają w zwyczaju) - w okolicach jej siedlisk stoją wiejskie domy, samochody jeżdżą po drogach.
Ptakami widywanymi regularnie były na przykład grzywacze, skowronki, pustułki, kwiczoły, szpaki i różne krukowate. Na pierwszym postoju dokładnie w naszym kierunku zaczął biec zając - jakby nas nie widział. Zatrzymał się na chwilę, zapozował i pobiegł dalej, na pole.




Myszołów

Zatrzymaliśmy się jeszcze w kilku miejscach. Obserwowaliśmy uważnie wszystko - niebo, drzewa, linie wysokiego napięcia. Jednak za każdym razem wracaliśmy do samochodu zawiedzeni.

Pustułka

 Typowo "kraskowe" środowisko

Lerka ze zdobyczą

Zaczęłam tracić nadzieję - w końcu nigdy nie ma stuprocentowej pewności, że dany ptak akurat zechce się pojawić. Byłam niewyspana i oczy zaczynały mi się same zamykać. Z tego stanu wyrwał mnie nagle triumfalny okrzyk Krzyśka: "JEST!". Wszystkie lornetki i aparaty skierowały się w stronę niewielkiego ptaka lecącego nad lasem. Uwaga, zdjęcia są beznadziejne, ale cieszę się, że mam chociaż takie ;)

 Moje pierwsze dwa zdjęcia kraski

Chwilkę posiedziała na drucie...

I odleciała.

Co za obserwacja! Naładowani pozytywną energią wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy dalej. Gdy przemierzaliśmy drogę biegnącą między polami i lasami, zauważyłam dwa goniące się ptaki. Jednym z nich niewątpliwie była kraska (drugim mogła być wilga). Zobaczył je także pan Stanisław, który był w samochodzie za nami. Kraska usiadła na niewysokim drzewku i pozwoliła poobserwować się nieco dłużej, niż poprzednia. Następnie kolejna usiadła na innym drzewie!



 Tu widać oba ptaki.


Rozłożyliśmy się z lunetą i obserwowaliśmy bajkowo upierzone kraski dłuższą chwilę; jedna usiadła na drucie i również nas obserwowała.




W wielu miejscach widzieliśmy budki przeznaczone dla tych ptaków.
Zaczęliśmy się zbierać w okolicach drugiej po południu; w drodze powrotnej zmorzył mnie płytki sen. Byłam jednak bardzo szczęśliwa - wcześniej kraska była dla mnie czymś abstrakcyjnym, zarezerwowanym dla doświadczonych profesjonalistów. Tymczasem ukazała się nam wszystkim w pełnej... krasie :)

01.06.2013

Arkadia, sobota 01.06

O 6 rano zadzwonił budzik. Nie mogłam wstać, potrzebowałam jeszcze paru minut. Po jakimś czasie zerknęłam na zegar i z przerażeniem stwierdziłam, że jest już po siódmej.
Ogarnęłam się i poszłam na autobus. Po dwóch przesiadkach byłam już pod wejściem do parku. Minęła dziewiąta i czułam się okropnie. Nie padał deszcz, ale było bardzo pochmurno i ciemno.

Z jednego drzewa odzywał się dzięcioł. Wydawał z siebie nieprzerwaną serię pisków o bardzo wysokiej częstotliwości, przez co ciężko było go namierzyć. Byłam jednak na 90% pewna, że znajdował się na drzewie, przy którym stałam.

Nie udało mi się go wypatrzyć, więc poszłam dalej, w kierunku stawów. Bernikla kanadyjska, która gościła tam od jakiegoś czasu, poleciała gdzieś indziej. Po jednym ze stawów pływała krzyżówka z ośmioma małymi. Na innym biły się łyski. Widać było łysiątka, piszczące wniebogłosy.





Wróciłam do drzewa, z którego wciąż słychać było dzięcioła. W końcu zauważyłam dorosłego, który od czasu do czasu przylatywał do dziupli. Był ciemnobrązowy. Zrobiłam zdjęcie i przyjrzałam się. Okazało się, że to po prostu bardzo brudny dzięcioł duży.


Pozdrawiam.
Emi